środa, 24 listopada 2010

Taki dobry dzień :)

Tak sobie pomyslalem, że powinni to zobaczyć wszyscy, którzy chcieliby posluchać mojej Mamy...bo tak sobie mysle, że ten talent mam po niej....albo po niej go nie mam :)

Cóż zrobić :)

enjoy the show :)

Life is a highway from Ejnar on Vimeo.

niedziela, 14 listopada 2010

sobota, 25 września 2010

Misiek brejk :)

Na południe od Spiskiej Nowej Wsi, na granicy Spiszu i Gemeru, rozciąga się krasowy Słowacki Raj (Slovenský raj), jeden z najpiękniejszych parków narodowych Europy.
Mama nie ma sily na nic więcej poza zdjęciami...so enjoy the silence...















reszta

niedziela, 12 września 2010

Breslau - 28. Hasco-Lek Wrocław Maraton

Dokładnie 12 wrzesnia 490 r.p.n.e. Filipides pobiegł do Aten, by obwiescić zwycięstwo w bitwie pod Maratonem i poinformować Ateńczyków o tym, że do bram miasta zliża się flota perska. Dokładnie 2500 lat później, we Wrocławiu, Tatko przebiegł ten sam dystans. Nie mam pewnosci co do godziny, ale data się zgadza.
Dopóki razem z Mamą jechalismy rowerem obok Taty, wszystko bylo dobrze, minęlismy rynek, Krzyki i wrocilismy pod Halę Stulecia, potem się Tatko troszkę podlamal, ale biegl dzielnie.
Był 73 w swojej kategorii wiekowej.



A Mama...dla Mamy to był czas na wspomnienia :) To byl jej pierwszy raz we Wroclawiu po 8 latach. Tam nic się nie zmienilo. Swiat jakby stanął w miejscu. Albo na Mamy głowie...bo dzis o mało się Mamie głowa nie roztrzaskała z bólu. Masaż skronii byłby idealny :) TAK! Z braku masażu dwie tabletki - na szczęcie podziałały. Troszkę się Wroclaw postarzal...Mama nie...zbrzydl....Mama nie... a wszystko co bylo juz się nie wróci...Życie...ale troszkę szkoda... Zdjęcia.

sobota, 21 sierpnia 2010

sobota, 14 sierpnia 2010

walki wodne...




To miała być zwykła sobota, a padlismy z Mamą z nóg jak małe dzieci :)
Teraz na szczęscie już spię... :)

Bylismy z Dziadkiem Leszkiem, moim wiernym druchem, na zamku w Chudowie. Miał być kwiat rycerstwa polskiego i piękne bialogłowy...a tymczasem była walka w trawie, gonitwa za balonem... ale było wesoło :)








A po południu...cóż, miało być normalnie...zwykła wizyta u Cioci Agi...a wyszło jak zwykle...wracałem do domu w samych gaciach....bo wszystko inne jak zwykle było mokre...???


Sama mi pokazala jak się to robi...


no i się zaczęlo....


efekty :))

A mielismy tylko wykąpac psiura....



tutaj reszta zdjęć...

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

nic się nie dzieje...

Można spróbować posprzatać cale mieszkanie, wszystkie autka i klocki, umyć podlogi, wytrzepac dywany, poprzestawiac meble...mozna się zciorać na rowerku, bloto miec na nosie, mozna spróbować upiec ciasto z brzoskwiniami i wywalić zakalec do kosza...można skakać po kalużach aż do utraty tchu....można....jesli pomoże...można...