czwartek, 18 czerwca 2009

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Wróciliśmy


No i jestesmy,powoli pamietnik bedzie sie przepisywal, narazie wszyscy spia, tzn tata na kanapie, ja na ich lóżku, a mama szuka klapy od top boxa co go wiatr porwal w sina dal w Finlandii - to ten klopot :-(
Wrocilismy z mięsniami ze stali...hihihi
Bylismy na Lofotach, na Nordkappie i u Swietego...jestesmy boscy...ale teraz bohaterowie sa zmęczeni...dobranoc...cicho szaaaaaaaaa

piątek, 12 czerwca 2009

Wieloryby..


SUOMI

Jestesmy w Finlandii, same lasy wkoło i jeziora i proste drogi i nic więcej...Zielona ta Finlandia strasznie i zaowadziona :-) Jutro płyniemy do Estonii, jak nam się uda znalesć jakis prom który nas weźmie hihihi.
Skończyły się nam renifery i okolica przestała być skandynawska. Znaki ostrzegają przed łosiami, ale losie nam nie straszne...
Mamy maly klopot, ale jakos musimy go rozwiazac..musi sie udać...o klopocie po powrocie...bo o klopotach sie nie gada...jak sie mleko wylalo to je trzeba pocierać. teraz mama siedzi na necie i sciera...
Tak sie przyzwyczailem do jazdy autkiem, że poza nim nic mi sie nie podoba i wypuszczony na ląkę nad jeziorem wracam z placzem do auta...dziwny dzieciak ze mnie... ;-)
Tata wyzywa na wszystkie komary i meszki, Mamy i Mnie nie biorą...hihihi jak się ma ORh- to się spokojnie zyje, Tatko ma ORh+ i cierpi...to teoria Mamy, hihihih
Zmykam, pa,pa

sobota, 6 czerwca 2009

Kaszaloty...:-)

No więc udało się !!!! Widzielimy 3 wieloryby - kaszaloty. Bylimy 11 mil morskich od brzegu, tam gdzie jest głębokosc 700 metrów. wiało około 9 metrów na sekundę. Mamy zdjęcia i filmiki jakie udało nam się zrobić. Jakosć nie najlepsza, ale liczą się emocje jakie byly...na szczęscie tylko emocje, bo połowa rejsu wisiała za burtą, hihihi. Strasza rzecz...zabulic tyle kaski za rejs i umierac na pokladzie...hihih i nie widziec Wali'ego. Strasznie wieje, ciężko mi się nawet oddycha. takiemu małemu czlowiekowi to często ciężko w dziwnych momentach. Na statku pol rejsu przespalem, cwierc przeplakalem, a cwierc wpatrzony w tlum na pokladzie pogapilem sie wokolo, dobrze ze jestem fajny chlopaszek, to sie poznawalem ze wszystkimi po kolei i chyba mimo wszystko bylem grzeczy. Dzis w trakcie rejsu poznalem dwie studentki Martę i Zuzę - fajne kobitki ze Szczecina, są tu na wymianie od stycznia...pora im wracac do domu.
Tata sie smieje, ze jestem z norweskiej krwii..wygladam zupelnie jak masa tych norweskich blondaskow biegająych po nocy po polu namiotowym.
Tu już inne tereny niz na Lofotach o ktorych marzyl tata. Lofoty byly piekne wyspiarskie ze swoimi magicznymi czerwonymi domkami na palach, a tu lasy wkolo i wybrzeże. Gdyby nie ostry wiatr i biale gory gdzies daleko mozna by pomyslec ze to Adriatyk...
Jutro kierujemy sie na Nordkapp, nie wiem czy sie uda, bo kilometrow sporo, a rodzice oszczedzaja mnie i nie musze caly dzien siedziec w foteliku samochodowym jak gluper, robia mi czesto postoje na kawke i na zbieranie kamieni, co kocham nad zycie...no ale bylo nie bylo jeszcze kawal drogi przed nami.
teraz ganiam z tatą po polu, a mama klika, nie przeklika wszystkiego co napisala, bo to masa pisania, ale chociaz na dzis bedzie. jest 18.50 wokól slonko jak o 11 rano, morze się skrzy, żyć nie umierać, pięknie jest wkolo, slicznie i cudnie byle tak dalej, zmykamy pa,pa,pa

piątek, 5 czerwca 2009

Andenes

Jestemy w Andenes, jutro płyniemy zobaczyć wieloryby, oby nam się udało. Jak narazie droga idzie nam super, autko odpukać cisnie do góry bez problemów, jedyne to renifery i łosie na drodze. Stajemy często na dzika i budzi nas albo szum fal albo krzyki mew. Mam się dobrze, szybko się aklimatyzuję i jedyne czego mi potrzeba to mama i tata i mleczko. Szczegółowa relacja będzie po powrocie, bo w tak krótkim czasie to się nie da. Pamiętnik się pisze, trzeba go będzie tylko przepisać. Narazie latam z myszką którą ukradłem Mamie, żeby jej się za latwo nie pisalo i ganiam po obejsciu...a za oknami wieje jak szlak, słonce piękne, ale wieje sromotnie...
Dobra zmykam, jesli sie uda znowu się odezwę...trzymajcie kciuki za jutrzejsze wieloryby :-)