czwartek, 1 grudnia 2011

Mikołaje i Kaziki

Wieki mnie tu nie było, czas leci jak szalony, musicie mi wybaczyć nieobecnosć, ale teraz mogę też tak jak rodzice w końcu mówić - przedszkole, dom, przedszkole, dom ;)
nici z popołudniowych spacerów, bo jak wracam do domu to za oknami - ciemno, buro i ponuro.
pozostają szalone zabawy w domu, z przewagą szaleństwa ;) jedynie od czasu do czasu uda się komus zachęcić mnie do robótek ręcznych. powstają wtedy takie cuda:

kogo czyj??
dla ułatwienia dodam, że ja przy budowie maszyn mam zdecydowanie większą fantazję niż Mama;) ale jakby się tak bliżej przyjrzeć to zarys skrzydeł można dostrzec :)

AAAaaaaaa i jeszcze muszę się pochwalić. wyskoczyłem ze szczebelek. dorobiłem się pierwszego własnego dorosłego łóżka :) i karty w bibliotece :)
jak na podróżnika przystało pierwszą książką jaką zabrałem do domu jest "Afryka Kazika".


opowiesc o prawdziwej podróży Pana Kazika Nowaka do Afryki. Rowerem!!! w latach 30 ubiegłego wieku...nie wiem co to znaczy, ale wtedy mnie jeszcze nie było, wtedy chyba nawet nie było Mamy, ani Taty. wtedy to nawet nie było Dziadka Leszka, chociaż ja się na liczeniu nie znam, więc mógłby już być, ale Mama mówi że nie.

książka ma fajowe obrazki, krótkie opowiastki i słowa które rozumiem :) i jest mądra :)

i jeszcze jedno...napisaliscie już listy do Swiętego Mikołaja?? same się nie napiszą. ja swój wybazgrałem sam. poprosiłem o trąbkę. tak naprawdę o puzon - wpływ oglądania koncertów Kazika, tym razem Staszewskiego. Ale Mama mówi, że rozmawiała ze Swiętym Mikołajem i powiedział, że opcja z puzonem odpada. ale może być trąba...ok...poczekam na goscia, zobaczę co przyniesie. Mam nadzieję, że pamięta moje odwiedziny w Rovaniemi w 2009 roku, moje duuuże oczy i mnie nie zawiedzie :)

aha, a dla Taty od Swiętego Mikołaja poprosiłem o zdrową nogę. Tatko miał parę dni temu kolejną operację, ale teraz już musi być dobrze. w końcu ten Swiety patronuje pannom, dzieciom i podróżnikom. a z chorą nogą daleko nie można pojechać...

piątek, 21 października 2011

abrakadabra

czary mary
okulary
zeby sie tacie
wyleczyla noga


takie cos sam wymyslilem, musi pomoc :)

sobota, 1 października 2011

Jesień, jesień, jak to tak?

"Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna..."








niedziela, 25 września 2011

spiewać każdy może, jeden ... a drugi gorzej

Jesli ktos ma gorszy dzień i smutków pełną głowę...tak sobie myslę, że zjawiam się w dobrym momencie :)
Gwiazdą estrady nigdy nie będę, na szczęcie na razie nie mam o tym bladego pojęcia, więc MOGĘ WSZYSTKO. Słuch, głos absolutny - po Mamie :)
I żeby było jasne, to nie rodzice namawiają mnie, to w kółko ja powtarzam - ale nagraj mnie, nagraj :) a więc mam co chciałem :)



piątek, 16 września 2011

moje dziela ;)

zywot kasztanowych ludkow byl krotki, Mama z Tatą sie starali, a ja wszyskim ludkom poukrecalem lebki hmmmm nie doceniam rekodziela ;) moje obrazki moze nie bedą zyly wiecznie, ale z pewnoscia dluzej niz ukladanki z zapalek i owocow kasztanowca :) dwa wisza w przedszkolu, za wysoko zebym mogl dosiegnac, jeden u Mamy w pracy, wsrod najwazniejszych pamiatek...tez nieosiagalny. Szczescie dla nich :)







czwartek, 15 września 2011

zderzenia z codziennością

Muszę się pochwalić :) już drugi dzień rozstaję się z Mamą w przedszkolu machając jej na "dowidzenia" i na "papa" z usmiechem na ustach. Wciąż staram się być zuch, bo samo jeszcze nie przychodzi. Ale rozstania nie są już takie złe :)

Poniżej przegląd naszych spacerowych przypadków. Przeróżnych... wszystkiego, co zatrzymuje Mamę na troszkę dlużej

rowerkiem na "Żeroma", ul. Mariacka


Os.Nikiszowiec - dzielnica Katowic




nie ma zabawy :( pod warunkiem, że osmiolatki przeczytają to pięciolatkom


kolorowe chmury nad Pogonią, nie popadalo, postraszylo, ale bylo ladnie :)


ja mam dwadziscia lat, ty masz dwadziescia lat... stara "nowa" Virażka, pomału się zaprzyjaźniamy


smile!!!


Heja Norge...niezmiennie :)


to jest jakis argument ;) a może groźby karalne? ;)


z czasów powstania styczniowego nie zachował się ani jeden dąb...jedynie ta nazwa przypomina o tym, co się tam stało.


yellow submarine ;)


zabawa w chowanego, wersja dla wtajemniczonych. zeby bylo jasne - to my się teraz chowamy ;)


kudły


gdyby ktos się nudził...adres u Mamy ;)


???


dworzec centralny, Warszawa, peron 4


bo się piesek pałętał ;)

czwartek, 1 września 2011

Jestem sobie przedszkolaczek,
Nie grymaszę i nie płaczę,
Na bębenku marsza gram,
Ram tam tam, ram tam tam



Zostałem uroczycie mianowany na przedszkolaka :) mam swój plecak i kapcie ;) to juz dużo :)
Było dobrze, jutro będzie lepiej, troszkę się stęskniłem...cóż zrobić? ;)

dobra, zdradzę Wam sekret - nie gram na żadnym bębenku... autami się w kółko bawię, ale cicho sza :)